tu nie jest szaro!

Blog o tematyce szeroko rozumianej kultury, tego, co dzieje się wokół, jak jest odbierane (głównie przeze mnie samą)... również z własnego podwórka- czyli Białegostoku.

sobota, 21 listopada 2009

Akademia Teatralna im. A. Zelwerowicza w Warszawie Wydział Sztuki Lalkarskiej w Białymstoku.

Teatry mają w sobie coś magicznego, coś przenoszącego jakby w inny wymiar, świat. Lubię teatr, sztuki, grę aktorską. Lubię to widzieć i przeżywać, uczestniczyć w tym. Bardzo wielu mieszkańców Białegostoku ogranicza ilość miejscowych teatrów do dwóch. W sumie racja- Dramatyczny i BTL to te, które są najbardziej znane, reprezentatywne w pewnym sensie. Pomijany często jest Teatr Szkolny im. Jana Wilkowskiego przy Akademii Teatralnej.
Nie wiem dlaczego. Może z powodu umiejscowienia? Paradoksalnie jest w centrum, przy jednej z bardziej uczęszczanych ulic w Białymstoku, tyle tylko, że schowany za bramą, okryty dziedzińcem. Cudownym zresztą, tworzącym atmosferę czarodziejskości. Może z powodu tego, że nie zatrudnia uznanych już aktorów? Być może. W spektaklach biorą udział młodzi ludzie, przyszli wykształceni aktorzy. To jednak nie zmienia faktu, że na scenie czują się jak przysłowiowa ryba w wodzie.
Pracownicy Akademii, jak i jej studenci bardzo ciężko pracują od samego początku nad tym, co pokazują widzom. Najbardziej zapadły mi w pamięci chyba spektakle dyplomowe. W większości przypadków zawierają w sobie wszelkie formy wyrazu scenicznego, formy teatralne. W jednym spektaklu można zobaczyć i grę aktorską, grę lalką, usłyszeć piosenkę. Wszystko to w profesjonalne zorganizowanej scenografii, oprawie muzycznej, choreograficznej. Nie znaczy to jednak, że inne działania wychodzą gorzej- bo gdybym tak stwierdziła- kłamałabym.
Urzeka mnie w tym Teatrze Szkolnym zapał, spontaniczność, energia, pomysłowość. Jakiś czas temu całkiem przypadkiem trafiłam na spektakl, jak się okazało dyplomowy. Tematyka była dość poważna, jednak i ja i inni widzowie śmialiśmy się prawie przez cały czas trwania przedstawienia. Byłam zaskoczona takim podejściem. Po jakimś czasie rozmawiałam z kolegą o takich zjawiskach. Powiedział mi wtedy o tzw. zielonym przedstawieniu, czyli o jednym z ostatnich. Wtedy aktorzy pozwalają sobie na improwizację wymyśloną, taką, o której nikt nie wie wcześniej. Muszę przyznać, że są świetni w grze. Zawsze myślałam, że mogłoby to sprawić trudność nawet profesjonalnym aktorom z długoletnim stażem… a tu proszę!
Myślę, że każda pozytywna opinia to niewiele. To należy zobaczyć! Spektakle, towarzyszące wystawy, możliwość rozmowy z młodymi aktorami, ich nauczycielami. A może już widzieliście coś w Teatrze Szkolnym, hę?
Zachęcam do regularnego odwiedzania strony, żeby obejrzeć zdjęcia, dowiedzieć się czegoś o repertuarze: http://www.atb.edu.pl
Tymczasem pozdrawiam!

Etykiety: ,

Komentarze (2):

Blogger Majo pisze...

Super blog! Tak trzymaj!

22 listopada 2009 23:37  
Blogger Julia pisze...

Zgadzam się co do opinii na temat Teatru Szkolnego. Byłam tam na dwóch czy trzech spektaklach, za każdym razem zadowolona i urzeczona klimatem :)

Dasz znać, gdy będziesz się na coś wybierała? Chętnie dołączę.

27 listopada 2009 14:37  

Prześlij komentarz

Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]

<< Strona główna